REJSY CZŁONKÓW - MIREK LEWIŃSKI

DOOKOŁA ŚWIATA ŚLADAMI WAGNERA  - REJS KAP. MIRKA LEWIŃSKIEGO
ETAP WYSPY KANARYJSKIE – WYSPY ZIELONEGO PRZYLĄDKA

 

Cześć,

w środę 6.10 wreszcie ruszam dalej, bardzo się cieszę bo mimo, że Las Palmas to wspaniała żeglarska atmosfera to jak to mówią jacht gnije na cumach a załoga schodzi na psy. Załoga będzie trzyosobowa i międzynarodowa bo z Polski nikt mimo zaproszeń nie dojechał. Płynie Laura z Kanady i Thorsten fiflmowiec z Niemiec język na pokładzie żeglarski czyli angielski. Oboje wegetarianie ale jedzą na szczęście ryby co pozwoli mi przeżyć, no abstynenci co po poprzednich załogach pozwoli odpocząć mojej wątrobie. Pogoda wydaje się być stabilna ta,że po 5- 6 dniach powinniśmy pokonać 800 mil i znaleźć się na Sal. Cabo Verde cieszy się dwuznaczną opinią z jednej strony Wyspy Magiczne z drugiej trochę groźne ze względu na kradzieże, ale każdy musi przekonać się sam. Ja jestem dobrej myśli.

Pozdrawiam Wszystkich sympatyków rejsu i zapraszam na Karaiby a póżniej na Pacyfik

Mirek L.
www.rejswagnera.pl

 
small product photo   small product photo   small product photo    
             
 
DOOKOŁA ŚWIATA ŚLADAMI WAGNERA - 17.11.2010 Mindelo, Sao Vicente
 

Dość błądzenia po Wyspach Zielonego Przylądka - Atlantyk wzywa.

Załoga Atlantycka właśnie się zaokrętowała i pragnie jak najszybciej zmierzyć się z wyzwaniem jakim niewątpliwie jest Ocean.

Atlantyk przepłyneło po Kolumbie wielu, jednak niewątpliwie nie jest to wycieczka po zapałki na drugą stronę ulicy.

Przed nami ponad 2000 mil morskich, a to wymaga przygotowania zarówno jachtu , załogi jak i kapitana.

Dobre przygotowanie jest żmudne i zabiera dużo czasu- poźniej na morzu oznacza spokój i komfort żeglugi - to dużo więcej niż połowa sukcesu.

Niby wszystko działa a jednak sporo do zrobienia i ta ciągła walka z entropią...

Aby dostać się do potrzebnych narzędzi lub materiałów trzeba wyjąć parę innych a później odłożyć na swoje miejsce, beznadziejna sprawa lecz nie do uniknięcia bowiem mówi się, że okręt utonął bo pudełko zapałek nie było na swoim miejscu.

Więc walczymy: przegląd żagli, wjazd na maszt- kontrola takielunku, naprawa obciągacza bomu, ształowanie i klar.

Bardzo ważna jest woda, nie może jej zabraknąć. Na Cabo Verde nie pada i cena wody równa jest cenie piwa, i tu jest dylemat.

Szczęśliwie tradycja żeglarska daje jednoznaczne wskazówki...

Moja załoga to:
Thorsten Bohnke z Kilonii
Marek Grześkowiak z Leszna Wlkp.
Piotr Fafalski z Warszawy
Mariusz Pyszyński z Warszawy

Wszyscy posiadają doświadczenie żeglarskie, które niewątpliwie się przyda, przecież spędzimy 2 tygodnie na oceanie.

Wypływamy dzisiaj po lunchu, jak mawiał Generał Zaruski ,, płyń kiedy będziesz gotowy".

Ulysses i jego zaloga są gotowi.

Z żeglarskim pozdrowieniem
Mirek L
sy Ulysses
www.rejswagnera.pl

 
small product photo   small product photo        
             
 
DOOKOŁA ŚWIATA ŚLADAMI WAGNERA - Szesc dni na morzu i nadal jest pieknie
 

Moje pozycje od 1 dnia zawsze na godzine 19 bo tak konczy sie pierwsza doba.

17.11.2010 godz 1900 Mindelo Sao Vicente Start

18.11.2010 1543N 2527W

19.11.2010 1436N2823W

20.11.2010 1355N3040W

21.11.2010 1210N3142W

22.11.2010 1057N 3326W

23.11 .2010 1100N 3621W

23.11.2010 Wtorek( szósty dzien) Pozycja: 1054N 3535W KD 280 Predkosc:>7 kn

Szesc dni na morzu i nadal jest pieknie: blekit, aksamitne cieplo, 30stopni temperatura powietrza 27stopni temperatura wody, czego chciec wiecej? Wiatru. Do tej pory kiepsko z nim bylo zamiast spodziewanych dlugich przelotów dobowych, kolejno 110Nm,150 Nm,,130Nm,130Nm,138Nm. Szukajac Pasatu musielismy zejsc na poludnie ponizej 11stopnia i wreszcie JEST. Wieje ok.18 kn NE i dziesiejszy przelot szacowany jest juz na powyzej 160Nm. Plyniemy klasycznie, na bomie grota drifter Rotary 80m kw i na spinakerbomie Fok 40m kw - genialny zestaw. Ulysses nie plynie a sunie pod nim, prawie sie nie kolyszac. Euforia. W dzien blekit, w nocy poswiata ksiezyca i to cieplo jak aksamit otaczajace zewszad. Wachty w T -schircie i spodenkach - zal isc spac. Niby mamy duzo czasu ale nikt sie nie nudzi, zawsze cos sie dzieje. Do tej pory codziennie próbowalismy róznych ustawien zagli co zajmowalo troche czasu. Teraz wchodzimy w okres przygotowan do Olimpiady Jachtowej, która wymyslil Mariusz triathlonista,ma to pozwolic zachowac forme. Konkurencji jest kilka: pompki, brzuszki, podciaganie na drazku, strzelanie z wiatrówki, szachy a kolejne dyscypliny pzrybywaja. O nudzie nie ma mowy, bo jak sie nudzic kiedy podplywa stado dziewieciu orek na kilka metrów od jachtu a jedna z nich prawie ocierajac sie kadlub przplywa pod jachtem na plecach miedzy balastem a sterem. Dosc slaby jest wynik wedkowania 2 makrele, 2 bonito i cztery ptaki, nie znam nazw polskich ale po lacinie to Calonetris diomedica. Biedne skusily sie na nasze przynety-wszystkie uwolnilismy - krzyk jaki wydawaly zlowione ptaki byl przeszywajacy. Dzisiaj od rana pracuje nad wedkami,ciagniemy cztery przynety ale brania nie ma. Wczesniej byly dwa :dwumetrowy swordfisch i inny duzy potwór, na szczescie sie zerwaly. Przed nami jeszcze sporo drogi 1400mil wiec na pewno zlowimy swoje ryby...

Z żeglarskim pozdrowieniem
Mirek L
sy Ulysses
www.rejswagnera.pl

 
 
DOOKOŁA ŚWIATA ŚLADAMI WAGNERA - 25.11.2010 Czwartek (ósmy dzien)
 

25.11.2010 Czwartek ( ósmy dzien)

Pozycja: 1143N 04100W KD 270 Predkosc:>7 kn

I wszystko od wczoraj sie zmienilo,chcielismy wiatru - jest wiatr , momentami w nadmiarze. Pogoda z relaksowej slonecznej zmienila sie w pochmurna, desczowa i szkwalista, a o to nie prosilismy. Na szczescie nadal jest cieplo i deszczowe szkwaly traktujemy, goli jak w raju, jako naturalny prysznic.

Zmiana pogody uratowala nas od monotoni, raz po raz rolujemy a potem rozwijamy zagle.Plyniemy nadal na tym samym zestawie zagl: Rotarianin(zagiel 80m) i fok 40m.

Wachty staly sie czujne, obserwujac chmury zakladamy sie: dmuchnie nie dmuchnie. Ze zmiana pogody zmienienily sie przeloty dobowe, dzisiaj log caly czas wskazuje powyzej 7 wezlów dochodzac w szkwalach powyzej 9 wezlów, zegluga stala sie bardzo wymagajaca .Skonczyl sie dotychczasowy relaks.

Lowimy ryby, ciagniemy az 4 wedki ale jest rezultat slaby 5 ryb i 7 ptaków, które trzeba potem wciagac na poklad i uwalniac z haczyków. Glodu nie ma, wiec ptaki maja szczescie, sa puszczane wolno. Zlowione ryby wystarczyly na dwa obiady, spodziewalem sie lepszych wyników. Dzisiaj bylo potezne branie, jakis potwór pewnie bo wedka sie ugiela, hamulec kolowrotka nie wystopowal zylki i za chwile zostalem z pustym kijem bez przynety i zylki . Nie zniechecam sie bo nie ma nic lepszego niz swiezo zlowiona Atlantycka ryba. Przed nami 1100 mil do Barbados na pewno jeszcze wyciagne swoja rybe.

Z żeglarskim pozdrowieniem
Mirek L
sy Ulysses
www.rejswagnera.pl

 
 
DOOKOŁA ŚWIATA ŚLADAMI WAGNERA - 30.11.2010 Poniedziałek (trzynasty dzień)
 

Pozycja: 1143N 4100W KD270 Predkość: >7kn

dorada się skończyła a nowa nie złowiona, czyli na obiad pozostanie pasta.

Przedwczoraj było branie na dwie wędki jednocześnie, oba potężne.

Na jednej wędce w ciągu minuty starciłem 150metrów żyłki z przynęntą , na drugiej tylko haczyk został rozgięty.

Prawdopodobnie jakieś duże ryby?

Trzynasty dzień ...każdy jakby zapadł się w sobie, wszyscy czytają, nikt się nudzi, nikt nie narzeka

mimo, że od dwóch dni waunki są dość mało komfortowe, duża pięciometrowa fala z północy, pozostałość po jakimś sztormie, skutecznie utrudnia życie.

Rekompensuje to wiatr ok 18 węzłów dzięki któremu mamy wreszcie przeloty powyżej 150mil tyle, że za nami zbliża się pas ciszy, pozostaje mieć nadzieję, że zdążymy przed nim uciec.

Niedużo już zostało tylko 400 mil.

Pogoda piękna, słońce 30 stopni i ten trudny do opisania błękit Atlantyku prawie raj, gdyby nie to że piwo się skończyło.

Noce jeszce piękniejsze: mleczna droga i biofluorescencja, nie wiadomo czy patrzeć na niebo czy na wodę?

Wszystko się w głowie układa, ta pozorna monotonia ma głębszy wymiar.

Może jakaś prawda się objawi?

Żal będzie rzucać cumy ale port dla żeglarza nie jest chyba pokutą?

 

Z żeglarskim pozdrowieniem
Mirek L
sy Ulysses
www.rejswagnera.pl

 
small product photo   small product photo   small product photo    
             
 
DOOKOŁA ŚWIATA ŚLADAMI WAGNERA - s/y Ulisses dotarł na Karaiby
 

Koledzy

s/y Ulisses  dotarł na Karaiby.

Rozmawiałem dzisiaj  po Skypie z Mirkiem.  Mam nadzieję że relację pisemną dostanę wkrótce i Wam roześlę.

Mirek jest otwarty na propozycje udziału kolegów w jakimś fragmencie trasy.  Możecie do niego pisać. Adres poniżej.

Na początek foto w załączeniu.  Na burcie ma znane kółko.

Pozdrowienia

Piotr Pajdowski

 
           
             
 
...
 

....