| Dość błądzenia po Wyspach Zielonego Przylądka - Atlantyk wzywa.
Załoga Atlantycka właśnie się zaokrętowała i pragnie jak najszybciej
zmierzyć
się z wyzwaniem jakim niewątpliwie jest Ocean.
Atlantyk przepłyneło po Kolumbie wielu, jednak niewątpliwie nie jest to
wycieczka po zapałki
na drugą stronę ulicy.
Przed nami ponad 2000 mil morskich, a to wymaga przygotowania zarówno jachtu
,
załogi jak i kapitana.
Dobre przygotowanie jest żmudne i zabiera dużo czasu- poźniej na morzu
oznacza spokój i komfort żeglugi - to dużo więcej niż połowa sukcesu.
Niby wszystko działa a jednak sporo do zrobienia i ta ciągła walka z
entropią...
Aby dostać się do potrzebnych narzędzi lub materiałów trzeba wyjąć parę
innych a później odłożyć na swoje miejsce, beznadziejna sprawa lecz nie do
uniknięcia bowiem mówi się, że okręt utonął bo
pudełko zapałek nie było na swoim miejscu.
Więc walczymy:
przegląd żagli, wjazd na maszt- kontrola takielunku, naprawa obciągacza
bomu, ształowanie i klar.
Bardzo ważna jest woda, nie może jej zabraknąć. Na Cabo Verde nie pada i cena wody równa jest cenie piwa, i tu jest dylemat.
Szczęśliwie tradycja żeglarska daje jednoznaczne wskazówki...
Moja załoga to:
Thorsten Bohnke z Kilonii
Marek Grześkowiak z Leszna Wlkp.
Piotr Fafalski z Warszawy
Mariusz Pyszyński z Warszawy
Wszyscy posiadają doświadczenie żeglarskie, które niewątpliwie się przyda,
przecież
spędzimy 2 tygodnie na oceanie.
Wypływamy dzisiaj po lunchu, jak mawiał Generał Zaruski ,, płyń kiedy
będziesz gotowy".
Ulysses i jego zaloga są gotowi.
Z żeglarskim pozdrowieniem
Mirek L
sy Ulysses
www.rejswagnera.pl |